Samochód autonomiczny spod znaku General Motors

Czy wkrótce będziemy jeździć bez kierowców? Wiele wskazuje na to, że samochody samodzielnie jeżdżące ze sfery prototypu wkroczą triumfalnie na ogólnodostępne ulice. Nie jest to jednak kwestia miesięcy, raczej lat, ale niewątpliwie jesteśmy coraz bliżej osiągnięcia takiego stanu.

Nadzieje w serca osób popierających ten projekt wstąpiły na nowo zupełnie niedawno, gdy amerykański koncern General Motors obwieścił, że rozpoczyna testy drogowe pierwszego stworzonego przez siebie autonomicznego pojazdu. Badania są prowadzone w Stanach Zjednoczonych, na przedmieściach Detroit.

Pomimo że General Motors uzyskało zgodę na przeprowadzenie testów samochodu bezzałogowego, czyli takich, w których nie uczestniczy kierowca, koncern zapowiedział, że pierwsze testy będą obecność pracownika nadzorującego uwzględniały. Koncern General Motors chce zapewnić testom pełne bezpieczeństwo, wobec czego niezbędnym okazał się angaż osób, które wcześnie nadzorowały prace nad elektrycznymi Chevroletami.

Nieoczekiwanie jednak okazuje się, że General Motors może mieć poważną konkurencję. Tydzień wcześniej bowiem podobne działania oraz testy samochodów zapowiedział amerykański, ale znany również w Polsce, koncern Uber. Na ulicach San Francisco rozpoczyna się sygnowany firmą Uber transport klientów za pomocą pojazdów autonomicznych. Mimo sprawnie działających systemów, które teoretycznie pozwalają przewozić pasażerów bezzałogowo, za kierownicami pojazdów autonomicznych nadal zasiadają pracownicy przedsiębiorstwa.

Wydaje się zatem, że testy prowadzone przez General Motors są potrzebne. Drogi publiczne to wiele niespodziewanych sytuacji i najbardziej nieprzewidywalny czynnik ludzki. Teoretycznie pełna automatyzacja powinna gwarantować bezpieczeństwo poprzez zniwelowanie wszelkiego rodzaju błędów powodowanych przez człowieka, a wynikających z nieuwagi czy spowolnionej reakcji. Praktyka jednak wskazuje, że technologie również bywają zawodne. Dlatego też General Motors zaczyna od przedmieść, by stopniowo wkroczyć na teren całego miasta. To tam sprawdzą funkcjonowanie pojazdów oraz systemów sterujących w skomplikowanych warunkach zimowych oraz jesiennych. Tylko przygotowanie się na wszelkiego rodzaju awarie i skomplikowane sytuacje może zapewnić sukces projektu.

Szefowie General Motors podkreślają, że to właśnie dostosowanie auta do warunków pogodowych może okazać się kluczem. Śnieg, deszcz czy mgła są czynnikami, które mogą zakłócać odczyty czujników oraz kamer samochodowych, przez co system nie będzie w stanie prawidłowo ocenić przeszkody, zidentyfikować wyznaczonych pasów ruchu czy uwzględnić sygnalizacji drogowej. General Motors zamierza zatem sprawdzić tę technologię także w innych miastach.

Plany przedsiębiorstwa są ambitne. Zamierzają wyprodukować niemal nieograniczoną liczbę pojazdów, chcąc zweryfikować wszelkiego rodzaju rozwiązania, a w przyszłości – i tu znów dostrzegamy wyraźne odniesienie do Ubera – stworzyć na terenie stanu Michigan sieć autonomicznych taksówek pod szyldem General Motors.

Dodaj komentarz